Aurochs

Rok 2008

Ukraina 2008

Dość zachodu, należy zwiedzić również wschód. Więc gdzie? Do Ukrainy. W składzie pięcioosobowym wyruszyliśmy do kraju pięknych widoków oraz wielu niewiadomych. Na początku wszystko szło nieźle, kilometry schodziły regularnie. Ale jak przyczepił się do nas pech, to na całego. Spotkały nas ulewy jakich jeszcze nie widzieliśmy, z piorunami i błyskawicami w szczerym stepie, nie było gdzie się schować. Ale to dało się przeżyć. Gorzej było z drogami. Wielokrotnie spotkaliśmy się z sytuacją gdzie kończył się asfalt bez jakiegokolwiek  znaku, to była jazda. Jeden z kolegów tak „poleciał”, że wrócił samolotem, a motor na lawecie. Jednak największym zaskoczeniem dla nas była ukraińska policja. Na każdym kroku widziała w nas potencjalnych kandydatów do łamania prawa. My nie daliśmy się. Wszelkie trudy tej wyprawy rekompensowały nam piękne widoki i miła atmosfera oraz pogoda ducha i uprzejmość miejscowej ludności.